Spotkanie rodziców z Zarządem Salosu (pełna konspiracja)

Pewnie narażę się części rodziców "naszych pociech", ale frekwencję na spotkaniu uznaję jako "lekceważące machnnięcie ręki". Chcecie to ICH trenujcie, a jeżeli nie, to może dziewczęta będą miały więcej czasu na naukę, a my zaoszczędzimy "parę złotych" na dojazdy autobusowe, nie mówiąc o kosztach obozów! Z zazdrością patrzyłem na rodziców dziewcząt z Legionowa, których kilkoro przyjechało na własny koszt (3 dni pobytu) na ćwierćfinał Mistrzostw Polski Kadetek w Białymstoku. Wprawdzie i my mamy takiego rodzica (p. Jarek), który jeździ z córką na każde zawody, często po treningu przychodzi porozmawiać o postępach córki, a także z córką, z reguły nie opuszcza żadnego meczu dziewcząt starszych. Jest kilkoro rodziców, którzy kilka razy w roku wypytują o postępy pociech. Ale na treningi uczęszcza w miarę systematycznie ponad 40 dziewcząt! Czyżby nie interesowała NAS postawa córek? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie znam większości rodziców. Ale to może wynika z mojego podeszłego wieku (nie taka pamięć)?

 

trener siatkarek